18.07.2016

Prolog

Light in the Darkness
Księga I: „Łowy”
„Watching me, wanting me
I can feel you pull me down
Fearing you, loving you
I won't let you pull me down”

~Evanescence – „Haunted”
ALYSSA
Sen zaczynał się zawsze tak samo.
Spadała. Jej ciało rozluźniło się, zmysły wyostrzyły, a ona całą sobą chłonęła ciemność i uczucie zapadania się w pustkę. Spadała z niejasnym poczuciem wolności i tego, że nareszcie znajdzie się we właściwym miejscu, obojętnie jak bardzo wydawało się to pozbawione sensu.
Ten lot, świst powietrza, poczucie spełnienia… To wszystko jawiło się w równie fantastyczny, co i abstrakcyjny sposób. Co więcej, sen wydawał się prawdziwy, wręcz niemożliwie realny. Jej wszystkie zmysły chłonęły tę chwilę, a ciało zachowywało się tak, jakby tylko wyczekiwało momentu, w którym naprawdę stanie się równie bezwładne i lekkie, co w tej chwili. Nie czuła strachu, chociaż powinna, zwłaszcza, że wciąż spadała, otoczona przez ciemność i wszechogarniającą pustkę. W zasadzie nie czuła niczego, może pomijając podekscytowanie i pragnienie tego, żeby w tym trwać, żeby…
Ach, to dziwne podekscytowanie. Pojawiało się zawsze, równie naturalne, co brak strachu i swego rodzaju euforia. Kiedy tylko zaczynała się czuć w ten sposób, zawsze wiedziała, że On się pojawi, chociaż nigdy nie była tego świadoma, póki go nie zobaczyła. Również nigdy nie potrafiła zapamiętać jego twarzy, a patrzenie w nią przypominało trochę spoglądanie w słońce – widziała, ale równie dobrze mogłaby być ślepa, bo swoimi marnymi, ludzkimi zmysłami nie potrafiła objąć promiennego piękna tej cudownej istoty. Tym bardziej pozbawionym sensu wydawało jej się to, że we śnie czuła się tak bardzo silna, taka… pewna siebie.
Czuła się znakomicie, bo wiedziała, że jest mu równa. Oczywiście to było nieprawdą, jednak…
Wtedy go zobaczyła. Pojawił się znikąd, nadludzko piękny i tak blisko niej, że gdyby tylko się postarała, mogłaby go dotknąć. Nie wiedziała skąd wie, ale chociaż znajdowali się na jednym poziomie, była skłonna stwierdzić, że w przeciwieństwie do niej nie spadał. On unosił się w powietrzu, piękny i pod każdym względem doskonały – a do tego tak nieznośnie znajomy, chociaż była pewna, że nigdy wcześniej go nie spotkała. Był blisko niej, wpatrzony w nią jak w obrazek, co również pozbawione było sensu, skoro to ona powinna się nim zachwycać. Tak, do diabła, po stokroć tak. Kolejna absurdalna sprawa, ale takie chyba bywają sny, prawda?
Wtedy wyciągnął dłoń. Wyglądał jakby chciał ją złapać, jakoś powstrzymać to spadanie – pomóc niezależnie od konsekwencji. Serce Alyssy zabiło szybciej, zdradzając podekscytowanie i sprawiając, że chwila oczekiwania stała się jeszcze trudniejsza do zniesienia. Czekała, chociaż podświadomie wiedziała, że mimo bliskości i pragnienia, które oboje w tym momencie odczuwali, zabiegi nieznajomego są bezcelowe – nigdy nie był w stanie jej pomóc, bo zawsze coś szło nie tak.
Zawsze.
Kiedy jego dłoń znalazła się blisko – tak blisko, że doskonale czuła bijący od Jego palców chłód – poczuła strach. Wiedziała, że nie powinna się bać, ale to było niezależne od niej. Zawsze, kiedy pozwalała sobie na chwilę zwątpienia, wszystko się sypało, a ona czuła, że po raz kolejny wszystko zniszczyła.
Właśnie wtedy pustka wyciągnęła po nią swoje ramiona, odciągając ją od nieznajomego. Chciała krzyknąć, ale w tym pozbawionym słów i obrazu miejscu jakiekolwiek dźwięki nie miały racji bytu.
Piękne, błękitne oczy były ostatnim, co udało jej się zapamiętać.
Nie mam pojęcia, co i dlaczego właściwie robię, ale niech już będzie. Zwykle nie trzeba mi wiele, żeby podjąć decyzję, kiedy w grę wchodzi pisanie – w tym wypadku również zwykły impuls wystarczył, bym wcieliła w życie to, co chodziło mi po głowie już od dłuższego czasu. W kwestii tego opowiadania jest tak samo, ale po więcej informacji zapraszam do zakładki „O blogu”, bo nie ma sensu, bym tłumaczyła się raz jeszcze.
Prolog pojawia się w niezmienionej, znajomej wersji. Mam blisko siedemdziesiąt rozdziałów do przodu, choć możliwe, że ta liczba ulegnie zmianie, w miarę jak powrzucam niezbędne poprawki. Mam tylko nadzieję, że to wszystko wyjdzie tej historii na dobre i wyjdzie mi z tego interesujące, autorskie opowiadanie.
No cóż, na tę chwilę to wszystko. Możliwe, że jeszcze posiedzę nad zwiastunem i jakiś wkrótce się pojawi, ale to zależy od weny i pomysłów. Jak na razie zostawiam Was z prologiem; rozdział pierwszy pojawi się na dniach.

9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. I co ja Ci mogę powiedzieć oprócz tego, że bardzo się cieszę? Kolejny Twój blog to powód do radości - tyle. Chociaż był już wcześniej, pod innym adresem, nie czytałam ;-; Ciężko mi się zabrać, niestety, do bloga gdzie mam mnóóóóstwo zaległości. Ale skoro zaczęłaś wszystko od początku, to ciut ułatwia mi sprawę i tak samo jak przy Forever, tak tu będę CIĄGLE. Cóż, przykro mi, ale musisz się z tym pogodzić. Nie wiem jak to zrobisz, ale to już nie moja sprawa :p
      Ian jako główny bohater... Czego ja mogę chcieć więcej, co? Wyobraź sobie, że już niedługo będziemy miały jego niepowtarzalne zdjęcia *.* I jak dla mnie, żadnego kanonu to nie przypomina :D
      Jestem pewna, że wszystko wyjdzie Ci tak, jak tego chcesz. W końcu troszkę Cię już poznałam i jestem prześladowcą :D Trzymam oczywiście kciuki! Jakżeby inaczej... A jak będziesz miała wątpliwości to wiesz... no limited i te sprawy, dostaniesz mały opieprzyk... ;>
      Co ja mogę powiedzieć o Prologu? Na pewno to, że jest cudowny - też mi nowość *przewraca oczami*. Styl... no Ty wiesz co ja o nim sądzę, ale powtórzę, że cholernie mi się podoba jak piszesz. Doczekam się kiedyś tej książki? Oczywiście dla mnie proszę ładny autograf ;> Prolog nie jest zbyt długi (aż ciężko mi uwierzyć!), ale za to intrygujący i za cholerkę nic nie zdradza - to dobrze! Podoba mi się, no oczywiste :3 Właściciel błękitnych oczu *wzdycha*. Kto by nie chciał mieć z nim snów?

      Więc co, poprawiaj tam, poprawiaj :3 A ja czekam na rozdział I!

      Mrs.Cross!

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Cześć :3
      Przyznaje, że jak tylko mi powiedziałaś o tym, że planujesz "przerobić" Alyssę na autorskie byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. I wciąż uważam, że to bardzo dobry pomysł. Myślę, że teraz będzie ciekawiej niż ze święta rodzina Cullen'ów. Poza tym jak przeglądałam zakładki zanim zaczęłam czytać zauważyłam Natahaniela i już teraz mogę Ci powiedzieć, że mnie masz! Ogólnie, jestem ciekawa każdej postaci, która jest w zakładkach. Oczywiście Carlosa już trochę znam, (szach-mat dziewczyny! XD), ale i tak nie mogę się doczekać tego, aby poznać go na nowo w zupełnie nowej odsłonie tego opowiadania. :3 Trzymam kciuki za to, zeby wyszło jak najlepiej. Jasne, znam Cię i wiem, że będzie dobrze, ale pożyczyć zawsze można, prawda?^^
      O prologu niewiele mogę powiedzieć. Jest bardzo tajemniczy. Serio, ale wiem, że ty nigdy nie dajesz niczego na tacy, więc nic dziwnego, że prolog jest owiany słodka nutką tajemnicy. :3
      Poza tym, która z nas nie chciałaby śnić o tych cudownych niebieskich oczach? Bo jak rozumiem mówimy o tych błękitnych oczach, które jednym spojrzeniem potrafią zapłodnić kobietę, hmm? ;>
      Ale powinnam chyba się uspokoić. Na świecie jest miliard ludzi z niebieskimi oczami, ale... ale... Ale takie są tylko jedne.^-^
      Jestem zachwycona. Czekam teraz na pierwszy rozdział, który mam nadzieję pojawi się jeszcze przed sobotą. (Nie, to wcale nie dlatego, że wyjeżdżam i nie będę miała internetu przez kilka dni. :<)
      Ściskam mocno,

      Gabi. xoxo

      Usuń
  3. Hej!
    Nie powiem, cieszę się podobnie jak Natalia z faktu, że ruszasz z tym "od nowa". Jak już Ci wspominałam, prolog skądś mi się kojarzył, ale to nie przeszkodziło mi w tym, by przeczytać go jeszcze raz. Z historią nie byłam na bieżąco, z czasem się okaże, jak daleko kiedyś zaszłam. (Żebym to ja chociaż pamiętała, że kiedykolwiek tu wchodziłam!) Zaraz sobie poczytam zakładeczki, powzdycham do Iasia (nie, nie tylko ze względu na niego tu jestem, wcaaaale!) i poczekam na rozdział pierwszy. Bo jak zwykle czuję się przez Ciebie w pełni kupiona! :)
    Prolog odpowiednio długi i tajemniczy, gifem jestem zauroczona, a "Haunted" leci sobie w tle na pętli... Także same plusy! Wywiad środowiskowy pomógł Ci się przełamać, chociaż coś mi mówi, że prędzej czy później postąpiłabyś tak a nie inaczej. Nie muszę Ci chyba mówić, że pisanie na siłę nic nie daje. Czasami takie działania pomaga się zmobilizować, pokonać wewnętrzną blokadę i pisać dalej już z większą przyjemnością. Ale jeśli taka sytuacja pojawia się nagminnie, po co to ciągnąć i niepotrzebnie się stresować? Tym bardziej że ty nie poddałaś się od razu a po prostu postanowiłaś przerobić to na coś całkowicie swojego. Także nikt na pewno nie będzie miał Ci tych zmian za złe :)
    Weny, czasu i kolejnych "nawróconych" Czytelników :D

    Ściskam,
    Klaudia99

    OdpowiedzUsuń
  4. Wprowadzam się w klimat Evanescą... Kurczę, nie słuchałam tego od gimnazjum <3 Cudowny ten gif. Cudowny.
    Przerabianie ff na opowiadanie autorskie zawsze spoko :D A jako że nie czytałam poprzedniego bloga, mogę okazać się najbardziej zaskoczonym czytelnikiem ;)

    Uwielbiam takie tajemnicze kawałki - abstrakcyjne, metafizyczne, pełne sprzeczności, emocji, symboliczne. I z nieodłącznymi błękitnymi oczami ^^


    Przejrzałam sobie zakładki. Chyba najbardziej inryguje mnie trójka Noel - Megan - Carlos :) z naciskiem na Noel.

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć!
    Na Twojego bloga weszłam z nadzieję, że przeczytam coś fajnego, ciekawego, godnego uwagi. Udało się! :) Początek bardzo fajny? Nie wiem czy to dobre określenie. Prolog czytał się bardzo dobrze. Zaciekawiło mnie jedno. Czyje są te przepiękne niebieskie oczy? Ciekawy pomysł z tym snem. Myślałam, że wyjdzie kiepsko. Myliłam się. Całe szczęście.
    Pozdrawiam i życzę weny! Mam zamiar zaglądać tu częściej!

    OdpowiedzUsuń
  6. O literówce już wspominałem prywatnie, a teraz nawet nie pamiętam gdzie ona była i jaka była. Natomiast jeśli chodzi o sam prolog, to muszę przyznać, że bardzo często jest on taką krótką formą, na dodatek często też spotkałem się z motywem snu. Jednak ten twój miał w sobie coś magicznego, dlatego liczę na to, że dalej czeka mnie coś oryginalnego.
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że prolog mnie zaciekawił. Chociaż zastosowałaś dosyć powszechną formę snu, to naprawdę spodobały mi się opisy. :) Bardzo ładnie wszystko zobrazowałaś.
    Postaram się na dniach przeczytać resztę. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń